Dziennik podróży Szwajcaria: Dzień 5 i 6 z 14
Dzień 5: Genewa i relaksujący rejs po Jeziorze Genewskim
Piąty dzień zaczyna się spokojnie, jazdą wzdłuż brzegu Jeziora Genewskiego. Nasz cel: międzynarodowe miasto Genewa. Już przy przyjeździe moją uwagę przykuwa słynny Jet d'Eau, który wystrzeliwuje wysoko w niebo i jest jednym z najbardziej znanych symboli miasta. Genewa ma zupełnie własną, kosmopolityczną atmosferę, a ja przechadzam się ulicami, aby podziwiać słynny kwiatowy zegar – kolorowe dzieło sztuki z roślin, które wskazuje czas i jednocześnie jest symbolem precyzji szwajcarskiego zegarmistrzostwa.
Po tej wycieczce odkrywczej z niecierpliwością czekam na kolejny punkt programu dnia: rejs po Jeziorze Genewskim. W pierwszorzędnym komforcie płyniemy po głęboko błękitnej wodzie, otoczeni malowniczymi górami i idyllicznymi brzegami. Odpoczywam, korzystam z ciszy i podziwiam krajobraz, który wciąż na nowo odsłania się przed moimi oczami. Świeże powietrze jeziora i łagodne fale zapewniają idealny relaks.
Po powrocie do Montreux mam wieczór do własnej dyspozycji. Przechadzam się swobodnie promenadą, korzystam z ostatnich promieni słońca i wreszcie zadowolony wracam do mojego hotelu „Eden Palace Au Lac”. Spokojny wieczór z kieliszkiem wina wieńczy ten dzień w idealny sposób.
Dzień 6: Dalej do malowniczego Zermatt – historia i przyjemność
Czas ruszyć dalej. Dzisiejszy dzień prowadzi mnie do górnej doliny Rodanu, i z niecierpliwością czekam na nowe odkrycia. Naszym pierwszym przystankiem jest Martigny, urokliwe miasto z bogatą rzymską historią. Szczególnie imponujący jest stary amfiteatr, który świadczy o minionych czasach. Przechadzam się przez historyczne ruiny i wyobrażam sobie, jak Rzymianie organizowali tu swoje igry.
Z Martigny jedziemy dalej do Sion, miasta dominowanego przez dwa charakterystyczne, skaliste szczyty. Na każdym z tych szczytów wznosi się imponująca biskupia fortyfikacja, która już z daleka prezentuje majestatyczny widok. Odwiedzam katedrę i stary ratusz, dając się zaczarować średniowieczną atmosferą miasta.
Po południu kolejką zębatą jedziemy dalej do bezsamochodowej miejscowości górskiej Zermatt. Już sama podróż tam jest przeżyciem samym w sobie – strome zbocza i zapierający dech w piersiach krajobraz sprawiają, że dojazd staje się prawdziwą atrakcją. Wieczorem w programie jest „wieczór dine-around”. Stoję przed trudnym wyborem między różnymi lokalnymi restauracjami i decyduję się w końcu na tradycyjne fondue. Przy parującym fondue z sera i kieliszku wina rozkoszuję się przyjemną atmosferą i godnie kończę dzień w Zermatt, zanim odpocznę w moim hotelu Resort Alex.
Wszystkie ważne informacje na temat opłat drogowych w Szwajcarii znajdą Państwo w naszym przewodniku.