Cyfrowa winieta Szwajcaria Dziennik podróży po Szwajcarii: Dzień 1 i 2 z 14

Dziennik podróży po Szwajcarii: Dzień 1 i 2 z 14

Ostatnia aktualizacja: 24.07.2026

Muszę szczerze przyznać: Szwajcaria przez długi czas nie była dla mnie tak naprawdę na radarze jako cel podróży. Jasne, to małe państwo, więc jakoś myślałam, że wystarczy przedłużony weekend, aby zobaczyć to, co najważniejsze. Ale im głębiej zagłębiałam się w planowanie tej podróży, tym bardziej zdawałam sobie sprawę: 14 dni to absolutne minimum, aby naprawdę móc w spokoju cieszyć się atrakcjami tego kraju. Tyle imponujących krajobrazów, urokliwych miast i skarbów kultury na mnie czeka! Jako punkt startowy mojej przygody wybrałam Lucernę – miasto znane z malowniczego położenia nad Jeziorem Czterech Kantonów.

Dzień 1: Przyjazd do Lucerny i pierwsza próbka Szwajcarii

Po niespełna 2 godzinach jazdy samochodem z mojego rodzinnego miasta Fryburga przyjeżdżam do Lucerny i jestem od razu zachwycona przepiękną scenerią. Miasto wita mnie lśniącym jeziorem i majestatycznymi górami w tle – prawdziwy moment jak z pocztówki! Ale najpierw chcę zameldować się w hotelu. To przytulny, rodzinny hotel z małą restauracją na parterze, która serwuje typową szwajcarską kuchnię.

Po zameldowaniu i krótkiej przerwie, podczas której się odświeżam, cieszę się na moją pierwszą kolację w Szwajcarii. Menu w hotelowej restauracji obiecuje typowe szwajcarskie specjały i nie mogę się oprzeć: jest rösti z serem raclette oraz do tego zimna szklanka rivelli – idealny powitalny posiłek! Wyraziste aromaty i przytulna atmosfera nastrajają mnie na nadchodzące dni.

Syta i zadowolona wkrótce idę spać, ponieważ następnego dnia przygoda ma się naprawdę zacząć na dobre. Radosne oczekiwanie na nadchodzące odkrycia sprawia, że jeszcze przez chwilę nie mogę zasnąć, ale w końcu jednak zasypiam – gotowa na wszystko, co czeka mnie następnego ranka.

Dzień 2: W stronę szczytu Stanserhorn – czysta przygoda z naturą

Drugiego dnia mojej przygody na programie znajduje się szczególna atrakcja: wjazd na szczyt Stanserhorn. Po solidnym śniadaniu w hotelu wyruszam w stronę stacji dolnej. Czeka tam już na mnie niezwykła kolej linowa – pierwsza tego rodzaju, napędzana energią słoneczną i otwarta, dzięki czemu mogę wdychać świeże górskie powietrze już podczas jazdy. Widok robi się coraz bardziej imponujący z każdym metrem wysokości, i wkrótce mam zapierający dech w piersiach widok na okoliczne góry. W bezchmurne dni można nawet dostrzec Alzację i Schwarzwald!

Na szczycie widok jest po prostu przytłaczający. Wdycham głęboko świeże górskie powietrze i wyruszam, by odkrywać szlaki turystyczne. To niesamowite, jak spokojnie jest tutaj na górze – i przy odrobinie szczęścia rzeczywiście dostrzegam kilka świstaków baraszkujących wśród skał. Po drodze słucham prelekcji rangera, który przybliża mi fascynującą florę i faunę tego regionu.

Po południu wracam do Lucerny i poświęcam czas na zwiedzanie starówki z XIV wieku. Szczególnie imponujące są stare drewniane mosty oraz słynny Pomnik Lwa, wzniesiony ku czci poległych szwajcarskich żołnierzy. Resztę dnia spędzam relaksując się nad jeziorem – z pysznymi lodami w ręku i widokiem na lśniącą wodę. Idealne zakończenie pełnego wrażeń dnia!

1/23/45/67/89/1011/1213/14