Cyfrowa winieta Słowenia Relacja z podróży: Roadtrip przez Słowenię 1

Relacja z podróży: Roadtrip przez Słowenię 1

Ostatnia aktualizacja: 26.08.2026 Czas czytania: 3 Minuta(y)

Przez wspaniałe trzy tygodnie wybrałam się samochodem do Słowenii. I muszę przyznać: ten mały klejnot Europy naprawdę mnie oczarował. Góry, morze, jeziora, regiony winiarskie i malownicze miasta: co za piękny i różnorodny kraj! W poniższym artykule opowiem wam o moim roadtripie i zdradzę, czego w Słowenii na pewno nie powinniście przegapić!

Z Niemiec do Słowenii

Widok przez przednią szybę na autostradę w kierunku Alp

Wyruszyłam samochodem bezpośrednio z Niemiec w drogę do Słowenii. Wcześniej spakowałam wszystko, co było mi potrzebne na tę podróż: zwykłe urlopowe rzeczy, a dodatkowo trochę sprzętu campingowego. Od czasu do czasu chciałam bowiem rozbić swój namiot na łonie natury. Gdy tylko wszystko było już upakowane w bagażniku, mogłam ruszać!

Moja trasa prowadziła najpierw przez Austrię, a następnie przez tunel Karawanki (odcinek z opłatą specjalną), po drugiej stronie którego czekała już na mnie Słowenia, mały kraj na skraju Alp. Na szczęście wyruszyłam z domu odpowiednio wcześnie, ponieważ z południowych Niemiec jazda zajęła mi około ośmiu godzin. W zależności od miejsca startu może się więc opłacać zrobienie nocnego postoju w połowie trasy.

First things first: nie zapomnijcie o winietach!

Winieta jest przyklejana do przedniej szyby

Poza tym bardzo ważna sprawa: w żadnym wypadku nie zapomnijcie o winietach! Są one bowiem wymagane zarówno w Austrii, jak i w Słowenii (nawet jeśli jest się tylko w tranzycie) i są specyficzne dla danego kraju. Podczas mojej ówczesnej podróży zjechałam z autostrady po obie winiety i kupiłam te dobre egzemplarze na stacji obsługi. Dziś polecam jednak po prostu kupić winiety cyfrowo z wyprzedzeniem: jest to o wiele wygodniejsze i pozwala zaoszczędzić cenny czas podczas i tak już długiej podróży.

Później nie trzeba się już o nic martwić i można beztrosko podróżować po Słowenii. Bardzo prosto! Ach tak, skoro już o tym mowa: za tunel Karawanki, łączący Austrię ze Słowenią, trzeba też uiścić niewielką opłatę specjalną. Warto więc mieć na to przygotowaną odrobinę gotówki!

Od granicy państwa do mojego pierwszego przystanku zajęło mi jeszcze około godziny: Lublany, przepięknej stolicy tego kraju. Teraz trzeba było jeszcze tylko znaleźć miejsce parkingowe, a wtedy ostatnie wyzwanie pierwszego dnia podróży zostałoby pokonane. I rzeczywiście, znalazłam wolne miejsce w bezpośrednim sąsiedztwie dużego rynku, tuż obok starówki. Stamtąd do mojego noclegu też nie było już daleko.

2345

Michelle Albrecht
Michelle Albrecht
Cześć, jestem Michelle i uwielbiam pisać. Jako copywriterka zamieniłam swoją pasję w zawód! Oczywiście daję też upust kreatywności we własnych książkach. Od kiedy spędziłam pół roku w Australii, moja ochota do podróżowania stała się jeszcze większa (a nigdy nie myślałam, że to jeszcze możliwe). Tym bardziej cieszę się, że mogę dzielić się z czytelnikami wskazówkami na ich przyszłe przygody!